23.05.2010

Tydzień weganizmu zaczęliśmy w tym roku artystycznie – wernisażem hiszpańskiego artysty Xaviera Bayle'a. Autor to pochodzący z Barcelony (a od kilku lat mieszkający w Polsce) artysta-aktywista multidyscyplinarny, humanista, propagator głębokiej ekologii i idei równości międzygatunkowej. W swoich pracach nawiązuje do problemu szowinizmu gatunkowego, porównując go np. do rasizmu.

Wernisaż odbył się w niedzielę 23 maja w klubokawiarni Meskal, a oprócz prac atrakcją były zaserwowane wegańskie przystawki. W trakcie tegorocznego Poznańskiego Tygodnia Weganizmu mieliśmy okazję obejrzeć wystawę rycin z cyklu "Tiere Raus!", w której Xavier porównuje zagładęŻydów i obozy koncentracyjne do obozów zagłady, jakimi są miejsca hodowli zwierząt. Umieszcza wizerunki ludzi-zwierząt w kontekstach typowych dla miejsc takich jak np. Oświęcim, co pokazuje nam, że czyn, jakiego dopuszczono się wobec tamtych ludzi oraz to co robimy codziennie zwierzętom nie-ludzkim to dokładnie ten sam czyn, ten sam mechanizm.
Kolejnym elementem Dni Weganizmu był środowy pokaz filmów w pijalni yerba-mate "Miejsce Spotkania". Pokazaliśmy dwa filmy: „Home – S.O.S. Ziemia” (pokazujący Ziemię jako miejsce niszczone przez ludzi, film nastawiony na propagowanie treści ekologicznych) oraz „Nasz Chleb Powszedni”, dokument pokazujący drogę jedzenia na nasz talerz. W tym ostatnim uderza taśmowość i mechanizacja produkcji jabłek, soli, mięsa –wszystkiego, co uznajemy za pożywienie. Kilka brutaln

ych scen na długo zapada w pamięć, pomimo braku komentarza słownego.
Po filmach rozwinęła się ciekawa dyskusja o weganizmie, a dostępne przez cały dzień słodkości udowodniły, że jedzenie wegańskie to nie tylko marchewka z trawą.
Czwartkowy wieczór rozpoczęliśmy od bardzo mocnego akcentu filmowego. Zaprezentowany w rozbratowej Galerii obraz „Earthlings” to wstrząsający dokument o gatunkowizmie (szowinizmie gatunkowym). Przy jego realizacji wykorzystano liczne materiały dokumentujące skalę okrucieństwa człowieka względem zwierząt, zarówno „oficjalne”, jak i „nieoficjalne”. Seans „Earthlings” jest przeżyciem traumatycznym, ale też film zyskał już przydomek „vegan maker” - trudno bowiem po takim seansie wrócić do produktów pochodzenia zwierzęcego.
Twórcy tego porażającego dokumentu w pięciu odsłonach obrazują strategie, metody i koszty gatunkowizmu, ideologii będącej skrajnym wariantem antropocentryzmu. Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości, czy można przyrównywać chów przemysłowy i los zwierząt rzeźnych (oraz hodowlanych) do Holocaustu, po obejrzeniu „Earthlings” jednoznacznie przytaknie. Twórcy filmu mówią jasno: nie traktujemy zwierząt jako istot nam równorzędnych. Nasz stosunek do nich najlepiej określa słowo „eksploatacja”. Choć żyjemy na tej samej planecie, uważamy się za gatunek najważniejszy, któremu powinny być podporządkowane wszystkie pozostałe. Myśląc, że nie ma alternatyw, wielu ludzi milcząco akceptuje koszmarną praktykę uzupełniającą gatunkowistyczną teorię. A skala tej „Wiecznej Treblinki” jest ogromna. Narrator „Earthlings”, aktor i aktywista proanimalistyczny Joaquin Phoenix, ukazuje nam kolejne elementy składowe gatunkowizmu: „produkcję” skór i futer, transport zwierząt rzeźnych, ich znakowanie i poniżające traktowanie, chów przemysłowy, eksploatację krów mlecznych, beznamiętne mordy „bezpańskich” psów i innych „zwierząt domowych”, brutalne metody stosowane do „ujarzmiania” zwierząt w cyrkach oraz „ogrodach zoologicznych”, „regulowanie populacji” poprzez polowania, eksperymenty na zwierzętach (wiwisekcja), wycinanie lasów tropikalnych (i tworzenie na ich terenie pastwisk dla „zwierząt rzeźnych”), zanieczyszczanie wód. Bez znieczulenia aplikowane są okrutne obrazy wymyślnych tortur, sposobów zabijania, ponownego wykorzystywania martwych zwierząt (oraz przyuczania jeszcze żywych do kanibalizmu), „tresury”, poniżania.
Wszystko to prezentowane jest w formie swoistego katalogu, metodycznego wyliczania okrucieństw wyrządzanych przez człowieka. Takie podejście do tematu budzi oczywiście pewne wątpliwości. Twórców „Earthlings” oskarżano m.in. o to, że nie wskazują żadnych alternatyw, sposobów działania, zmiany stanu rzeczy. Ale od tego są inne filmy czy publikacje. „Earthlings” ma za zadanie ukazać gatunkowizm w całej jego podłości i być może poprzez ukazanie skali jego okrucieństwa, skłonić do przejścia na weganizm i podjęcia walki o prawa zwierząt.
Dlatego ważny jest każdy pokaz tego wstrząsającego filmu. Tym razem obejrzało go kilkunastu widzów w ramach poznańskich Dni Weganizmu. Było to dobre uzupełnienie środowych projekcji „Home - S.O.S. Ziemia” i „Nasz chleb powszedni” w Yerbaciarni.
Po pokazach wystąpił defu ze swym projektem vegan rap 5000, a czwartkowy wieczór zakończyliśmy imprezą taneczną w klimatach dubstep/drum`n`bass.