Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gatunkowizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gatunkowizm. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 maja 2011

Oświadczenie przeciwko corridzie

OŚWIADCZENIE PRZECIWKO CORRIDZIE



Oświadczenie kolektywu vegeON!, wysłane do lokalnych mediów z okolic Żywca i Milówka, gdzie mają odbywac sie pokazy tzw. bezkrwawej corridy. Pierwszy pokaz planowany jest na 1 czerwca.. Oświadczenie ukazało się m.in. tu 

Szanowni państwo! 

My, członkowie Kolektywu VegeON! z Poznania - grupy, zajmującej się działaniami na rzecz ochrony praw zwierząt - prosimy o interwencję w sprawie organizowania korridy w Milówce k. Żywca. Jesteśmy zdecydowanie przeciwni takim formom rozrywki. Jak zapowiada organizator, korrida będzie bezkrwawa, co oznacza, że byk nie zostanie uśmiercony na koniec przedstawienia. Jednak według nas samo wykorzystywanie zwierząt w celach rozrywkowych jest niedopuszczalne oraz nieetyczne. Zwierzę w takim wypadku narażone jest na niepotrzebny silny stres, zmęczenie, cierpienie. Powodowane jest to drażnieniem byka przez torreadora także w „bezkrwawej” korridzie. Każde zwierzę zasługuje na szacunek oraz spokojne, godne życie, w którym nie będzie wykorzystywane. Zwłaszcza w tak bestialski sposób, wyłącznie dla „umilenia” czasu człowiekowi, poprawy humoru czy zapewnienia mu mocnych wrażeń, podniesienia poziomu adrenaliny.
Zgodnie z obowiązującą w Polsce Ustawą o ochronie zwierząt, rozdział 1, art.1.: „Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę”. Korrida zatem w żaden sposób nie odnosi się do tego punktu. W tej samej Ustawie napisane jest, że „Zabrania się wykorzystywania zwierząt w widowiskach i sportach noszących znamiona okrucieństwa, w szczególności zabrania się organizowania walk z udziałem byków, psów, kogutów”(rodz. 4, art. 16), dalej jest zawarte, iż:
-) „nie wolno prowadzić tresury zwierząt wyłącznie w celu zwiększenia ich agresywności”,
-) „zabrania się zmuszania zwierząt do wykonywania czynności, które powodują ból 
lub są sprzeczne z ich naturą”,
-) „zabrania się propagowania lub upowszechniania drastycznych scen zabijania, zadawania cierpienia lub innej przemocy, ze strony człowieka, której ofiarami są zwierzęta, chyba że sceny te mają na celu napiętnowanie okrutnego zachowania wobec zwierząt”(rozdz. 4, art. 17).
Z zapisów ustawy wynika, że korrida jest niezgodna z prawem polskim, przeciwstawia się każdemu z w/w punktów. Tresura byka, biorącego udział w korridzie jest prowadzona w celu zwiększenia jego agresywności (również w przypadku Corrida Capea z udziałem młodych byków). Korrida nie leży w naturze byków, nawet tych „specjalnie” na ten cel hodowanych.
Wyrażamy sprzeciw również wobec organizowaniu korridy w tzw. „charakterze edukacyjnym”, zwłaszcza dla dzieci. Pokaz i nauka wbijania mulety w gumowego byka jest odrażającą, prymitywną zabawą. Nie chcemy, aby dzieci od najmłodszych lat były uczone agresywnych postaw wobec zwierząt oraz zadawania im bólu i cierpienia.
Nie zgadzamy się na taką „edukację”. Powinniśmy starać się zaszczepiać w kształtujących się umysłach tych małych ludzi szacunek, wrażliwość i miłość do każdej żywej istoty, uczyć ich, że każda z nich ma potrzebę i prawo do spokojnego, godnego życia.
Zarówno niniejszy pokaz, jak i sama korrida noszą znamiona drastycznej rozrywki, promującej przemoc i zabijanie. Nie zgadzamy się na to, aby w społeczeństwie uczono takich postaw pod przykrywką propagowania kultury hiszpańskiej. Nawet w kraju, z którego korrida pochodzi, rezygnuje się z tej tradycji. W 1991 r. zakazano jej na Wyspach Kanaryjskich. W lipcu 2010 roku taki sam zakaz pojawił się w Katalonii. Obecnie większość społeczeństwa hiszpańskiego rozumie, że tradycja nie może być ważniejsza niż życie zwierzęcia, narażenie go na niepotrzebny strach, stres i inne negatywne emocje, które powodują u niego poczucie osaczenia oraz wyzwalają agresję. Większość Hiszpanów jest przeciwko tej bestialskiej, niehumanitarnej rozrywce, która w obecnych czasach przynosi człowiekowi wstyd, a nie dumę. Jeden z katalońskich radnych tak uzasadnił nową ustawę: „Niektóre tradycje nie mogą trwać, kiedy zmienia się społeczeństwo. Katalonia nie chce zabraniać wszystkiego, ale uważamy, że najbardziej zdegradowane zwyczaje powinny zostać zakazane”.
Nie chcemy w Polsce prymitywnych zwyczajów! Przypominamy, iż w 2003 roku Ministerstwo Edukacji i Sportu wydało negatywną opinię w związku z promocją cyrków ze zwierzętami w szkołach oraz poprosiło dyrektorów placówek o zwrócenie uwagi oraz uczulenie na ten proceder, ponieważ nie jest to zgodne z Konwencją Praw Dziecka, której stroną jest Polska. W w/w Konwencji jest zapisane, iż „nauka dziecka będzie ukierunkowana na: (...), rozwijanie w dziecku poszanowania środowiska naturalnego”(art. 29.1.).
Wynika z tego, iż korrida sprzeciwia się nie tylko ustawodawstwu polskiemu, ale również międzynarodowemu. Przede wszystkim jednak sprzeciwia się prawu każdej żywej istoty do życia bez niepotrzebnego bólu, cierpienia i strachu.

Kolektyw vegeON!

wtorek, 10 maja 2011

VIII Ogólnopolski zjazd ruchu walczącego o prawa i wyzwolenie zwierząt w Gdańsku - krótka relacja oraz słów kilka o anarchoweganiźmie.

Zjazd



W dniach 30.04-02.05.2011 kolektyw Boruta zorganizował w Gdańsku ósmy zjazd animalistyczny. Pomieszczenia pod wykłady i warsztaty udostępnił nam lokalny oddział Krytyki Politycznej. W spotkaniu uczestniczyli aktywistki i aktywiści z całej Polski, m.in. z Warszawy, Katowic, Łodzi, Torunia, Szczecina jak i z Poznania (Kolektyw vegeON! związany ze skłotem Rozbrat).

Na zebranie dotarłyśmy co prawda z jednodniowym opóźnieniem jednak uczestnictwo w pozostałych dwóch było dla nas bardzo wartościowe - miałyśmy możliwość wzbogacić swoją wiedzę na temat łamania praw zwierząt w Polsce i na świecie o nowe, świeże informacje. Natomiast dzień warsztatowy ("media" i "zarządzanie czasem") był dobrym uzupełnieniem rozmów na temat strategii i polepszenia działań grup ruchu animalistycznego. Przede wszystkim zjazd był bogaty w interesujące i inspirujące dyskusje, które miały na celu przede wszystkim urealnić nasze działania tak by w istocie były one efektywne. Przecież nie chodzi o to by zaspokoić swoje indywidualne sumienie w walce o prawa zwierząt, ale o to by faktycznie poszanowanie życia i równouprawnienie urzeczywistniły się przez naszą aktywność właśnie.
Do najciekawszych należy zaliczyć przede wszystkim prezentację gości z Finlandii, którzy opowiadali o prowadzonej przez siebie kampanii antyfutrzarskiej. Przykład Finlandii oraz wspominanej później Austrii, w której kampanie pełne są sukcesów, jest dla ruchu w Polsce przykładem krzepiącym, a spotkanie z przedstawicielami prężnie działającej grupy, mającej coraz silniejsze poparcie społeczne, inspiruje i nadaje sens aktywności animalistów w kraju gdzie sytuacja wygląda nadal beznadziejnie. Dla nas jako przedstawicieli ruchu wolnościowego z Poznania ważnym był fakt, że zaproszeni goście z Finlandii organizują się niezależnie bez dotacji i sponsorów (absolutnie wykluczają pomoc finansową ze strony państwa). Grupa Oikeutta Eläimille, bo o niej mowa, działa na zasadzie kolektywu.
Kolejna ciekawa prezentacja, która wywołała ożywioną dyskusję na temat sposobów prowadzenia akcji (pytanie o efektywność akcji celowych a świadomościowych) to wykład o Henrym Spiroo (film biograficzny oraz prezentacja głównych tez Spiroo) i wydarzeniach w Austrii. Prezentację profesjonalnie przygotowała Dobrusia, feministka i aktywistka animalistyczna z Wrocławia. H. Spiroo był amerykańskim działaczem, który jako jeden z pierwszych, prowadził akcje bezpośrednie w latach osiemdziesiątych, atakując wybrane koncerny, głównie kosmetyczne (np. Revlon) w celu zakończenia nonsensownego testowania na zwierzętach. Spiroo jest również twórcą 10 punktów/wskazówek dla aktywistów chcących przeprowadzać skuteczne akcje.
Ominęła nas niestety prezentacja na temat najbardziej beznadziejnego tematu ostatnich kilkudziesięciu lat - wiwisekcji. Na całe szczęście Gabriela z kolektywu Boruta z wykładem "Wiwisekcja w Polsce" pojawi się 14 maja na skłocie Rozbrat jako gość Dni Weganizmu . Prezentacji będzie towarzyszyła wystawa zdjęć Patryka (Boruta) "Chów Przemysłowy - System zbrodni".


Anarchoweganizm



W tym miejscu pozwolę sobie przytoczyć tekst napisany przez Komitet Obrony Zwierząt i Edukacji Ekologicznej. Należy pamiętać o tym, że weganizm to nie tylko dieta, life style czy moda. Weganizm to świadome i celowe działanie, które doprowadzić ma do powszechnego poszanowania życia każdego zwierzęcia, w tym człowieka. Każdy konsekwentny anarchista czy anarchistka nie powinien/na lekceważyć kwestii łamania praw zwierząt, wyjść ponad antropocentryczny punkt widzenia świata, a tym samym winien poważnie zastanowić się nad zmianą odżywiania/konsumowania.

"Dla tych, którzy zagłębiają się bardziej w treść niż formę, anarchizm jest czymś więcej niż tylko opcją polityczną; jest formą życia w odstępstwie. Anarchizm we wszystkich swoich aspektach propagował i nadal propaguje całkowitą kontrolę naszych czynów i myśli, autonomię woli jednostki bez szkody dla woli grupy, pod warunkiem, że ta ostatnia nie pociąga za sobą opresji i totalitaryzmu.
Szacunek dla życia, wolności, godności, w ścisłym zachowaniu powyższego porządku, to podstawa anarchizmu. Chodzi tu o anarchizm, który dąży do budowania, a nie do niszczenia jedynie; choć czasami konieczne jest zniszczenie żeby coś zbudować, bowiem nie można wznieść nic trwałego na zgniłych fundamentach słabej i zniekształconej struktury, jaką podtrzymuje współczesna cywilizacja. To podstawa ideologii, która nie zakłada wykluczenia, ani nie utożsamia się z jakimś typem hierarchii czy innymi ideologiami niosącymi ze sobą dyskryminację rasową, seksistowską, klasową czy gatunkową. Szacunek w dzisiejszym społeczeństwie regulowany jest poprzez obowiązujące prawo, w które anarchizm nie wierzy i od którego ucieka, gdyż jedynym prawem akceptowanym przez anarchizm jest to, które dyktuje etyka (tak oddalone od ogólnie pojętej moralności) i pragnienie harmonii.
Jeżeli chcemy zbudować coś rzeczywiście nowego, musi to być coś co nie będzie zawierało pozostałości starego. W miejsce autorytarnego faszyzmu demokratycznych, lub niedemokratycznych, rządów - decentralizacja, niezależne zarządzanie, które uniemożliwi namnażanie się decyzji, horyzontalność władzy (co nada jej charakter republiki), wymiana usług i artykułów zamiast dyktatury pieniądza, zniesienie różnic społecznych, silna relacja pomiędzy osobami należącymi do poszczególnych wspólnot, zaangażowanie społeczne i, oczywiście, zniesienie wszelkich form niewolnictwa i wykorzystywania, zarówno względem ludzi czy reszty zwierząt.
Nie można mówić o anarchizmie, jeśli jeśli nie dotkniemy problemu dominacji jednej klasy nad drugą (klasizm), jednej płci nad drugą (szowinizm męski lub żeński; ten ostatni rozumiany jako zjawisko szersze niż tylko reakcja na patriarchat), jednej rasy nad drugą (rasizm), czy jednego gatunku nad innym (gatunkowizm). Jeśli nie spełnimy obowiązku bezwarunkowej abolicji mechanizmów wykluczenia, które system wdrażał przez tysiąclecia, nie można rozważać na temat społeczeństwa i świata całkowicie nowego, całkowicie sprawiedliwego.
Znaczna część kolektywu anarchistycznego je zwierzęta, niektóre reprezentantki/ niektórzy reprezentanci starej, anarchistycznej szkoły uczestniczyły/ uczestniczyli w widowiskach z użyciem zwierząt ub wręcz pracowały/ pracowali w rzeźniach. Na szczęście nie wszystkie zatraciły się/ nie wszyscy zatracili się w tej grze hipokryzji, niespójności i niekonsekwencji. Istnieje liczna grupa anarchistek i anarchistów z jasną wizją świata, który chcą zbudować - przekonane weganki i przekonani weganie. I do tego punktu zamierzaliśmy dojść (...).
Moglibyśmy przestać wymagać aż tyle - nie mylić z przemądrzałością - i ograniczyć się do promocji wegetarianizmu; i tak rozumienie i akceptacja społeczna wegetarianizmu jako ważnego kroku w kierunku równowagi kosztować będzie bardzo wiele. Jeśli o anarchizm chodzi i ze względu na to co głosi w odniesieniu do wolności, okrutna tyrania stosowana wobec zwierząt, które pozbawiamy mleka czy wykorzystywanie tych, którym zabieramy jajka i inne produkty, nie mieszczą się w żaden sposób w idei świata wolnego, o zrównoważonych relacjach, jakiego domaga się anarchizm, czyli świata szanującego autonomię każdego jego mieszkańca, niezależnie czy popełnił grzech posiadania na przykład czterech nóg, łusek lub piór...”
http://komiteto.blogspot.com/

piątek, 1 kwietnia 2011

"Bold Native" w ramach CSF na Rozbracie!


W ramach Czwartkowych Spotkań Filmowych tradycyjnie zapraszamy na spędzenie tego wieczoru na Rozbracie, tym razem przy filmie:

BOLD NATIVE

2010, reż. Denis Hennelly

"Bold Native to film fabularny o wyzwoleniu zwierząt, opowiedziany przez pryzmat filmu-drogi. Obraz ten opowiada historię aktywisty prozwierzęcego, zaangażowanego w akcje bezpośrednie wymierzone w farmy i laboratoria odpowiedzialne za cierpienia zwierząt. W wyniku swojej działalności staje się on celem FBI, które oskarża go o terroryzm na podstawie przyjętego niedawno Animal Enterprise Terrorism Act (AETA). W szerszym konspekcie film porusza kwestie łamania praw zwierząt, bezwzględności korporacyjnej polityki i korupcji przemysłu."



Zapraszamy w imieniu organizatorów!

niedziela, 10 października 2010

ANIMAL COLLECTIVE


4 października jest Światowym Dniem Zwierząt. Z tej okazji w księgarni Bookarest odbył się panel dyskusyjny z udziałem dr Moniki Bakke z Instytutu Filozofii, która wykłada Animal Becomings: Philosophy, Literature & Visual Culture na UAM w Poznaniu, Igora Strapko - społecznika, członka kaliskiego klubu Krytyki Politycznej, byłego wiceprezes Kaliskiego Stowarzyszenia Pomocy dla Zwierząt "Help Animals", organizatora lokalnych akcji na rzecz upowszechniania diety wegańskiej oraz prof. Andrzeja Elżanowskiego – zoologa i paleontologa, członka wielu międzynarodowych stowarzyszeń naukowych oraz komitetów i rad naukowych, m.in. Komitetu Biologii Ewolucyjnej i Teoretycznej PAN oraz Komitetu Narodowego do Spraw Współpracy z Międzynarodową Unią Nauk Biologicznych (IUBS) PAN, wielokrotnie nagradzanego za osiągnięcia naukowe, a jednocześnie aktywnie działającego na polu ochrony zwierząt m.in. jako członek Krajowej Komisji Etycznej ds. Doświadczeń na Zwierzętach. Panel został poprowadzony przez Piotra Maciantowicza absolwenta Filozofii UAM.

W trakcie spotkania poruszono wiele tematów poczynając od samej definicji zwierzęcia, statusu zwierząt, poprzez zagadnienia językowe i kulturowe, aż po praktykę i różne strategie działań na rzecz zwierząt.

Na samym początku każdy z uczestników sformułował najważniejsze swoim zdaniem problemy dotyczące zwierząt. Profesor Elżanowski podzielił te problemy na dwie grupy – problemy filozoficzne i praktyczne. Jako główny problem filozoficzny podał status życia poza- ludzkiego, to jak jest on postrzegany i jak to się przekłada na stosunek do zwierząt. Wspomniał przy tym o kwestii gatunkowizmu (z ang. speciesism), czyli postawy stawiającej interesy własnego gatunku (w domyśle: Homo sapiens) ponad interesami innych gatunków. Określenie to zostało utworzone na zasadzie analogii do rasizmu i seksizmu przez bioetyków, a podjęte zostało głównie przez zwolenników praw zwierząt. Natomiast w dziedzinie problemów praktycznych prof. Elżanowski zwrócił uwagę na nieskuteczny wymiar sprawiedliwości. Polskie prawo dotyczące zwierząt nie jest najgorsze, ale jego egzekucja jest fatalna. Kwestią zwierząt zajmuje się resort rolnictwa, co prowadzi do oczywistego konfliktu interesów. Członkowie resortu rolnictwa odpowiadają za produkcję zwierzęcą, a nie za ich ochronę.

Dr Bakke zwróciła uwagę na antropocentryzm wzmacniany przez kulturę. Podniosła też kwestię tzw. animal studies, czyli szukania tropów nieantropocentrycznych w kulturze, tego jak można kwestionować istniejące autorytety i stereotypy. Wyraziła również poparcie dla strategii małych kroków w walce o prawa zwierząt oraz roli jaką może odegrać edukacja, włączenie do programów nauczania kwestii dotyczących zwierząt, zmiany perspektywy antropocentrycznej.

Natomiast Igor Strapko skupił się na problemie bezdomnych zwierząt i na problemie przemysłu zwierzęcego. Przy omawianiu zagadnienia bezdomności Strapko nie zgodził się co do tego, że polskie ustawodawstwo jest korzystne. Sytuacja bezdomnych zwierząt jest regulowana przez dwa sprzeczne akty prawne. Ustawa o ochronie zwierząt nakłada na gminę obowiązek opieki nad bezdomnymi zwierzętami, podczas gdy Ustawa o utrzymaniu porządku i czystości w gminach sugeruje wypychanie tego problemu poza granice gminy. Natomiast jeżeli chodzi o problem przemysłu zwierzęcego to uwaga została zwrócona na ogromne fabryki zwierząt, w których odbywa się hodowla przemysłowa. Zachodzi dysonans w statusie zwierząt sugerowanym przez prawo (ustawa mówi: „zwierzę nie jest rzeczą”), a realnym statusem, który pozwala sprowadzać zwierzęta do roli biologicznych maszyn do produkcji mleka, mięsa itd. Nie sposób było nie wspomnieć w związku z tym o kwestii weganizmu jako formie oporu wobec tego niewyobrażalnego wyzysku żywych istot. Strapko zasugerował, że weganizm powinien być tematem do przemyślenia dla każdego kto chce się zaangażować w pomoc zwierzętom.

Prowadzący spróbował skategoryzować problemy filozoficzne jako globalne, a problemy praktyczne jako lokalne. Było to wyjście do kolejnego punktu w dyskusji nad kategoriami problemów z jakimi spotyka się ruch osób działających na rzecz praw zwierząt. Profesor Elżanowski przyznał, że działanie na gruncie lokalnym jest rzeczą trudną. Trzeba pracować nad nudnymi rozporządzeniami, mierzyć się ze skłóconymi organizacjami pozarządowymi oraz przemysłową weterynarią. Jednak wszelkie tego typu działania są niezwykle istotne, dlatego należy się do nich mobilizować. Natomiast jeżeli chodzi o problemy globalne to nie można o nich zapominać, handel różnymi produktami pochodzącymi ze zwierząt odbywa się w sakli globalnej, z całym światem. Z jednej strony są zwiększane standardy tzw. humanitarnego traktowania zwierząt tutaj, a z drugiej strony sprowadza się produkty z miejsc, w których żadne standardy nie obowiązują. Dlatego powinno się promować standardy w skali globalnej, promować uniwersalna etykę, czyli taką, która oparta jest na naukowych przesłankach. Te uniwersalne zasady powinno się przekazywać, należy dążyć do jak najszerszego stosowania uniwersalnej, świeckiej etyki.

Doktor Bakke kontynuowała wątek antropocentryzmu. Zwróciła uwagę, że gdy myślimy nad pojęciem „wartości życia”, automatycznie myślimy o życiu ludzkim. To samo tyczy się pojęcia „ciała”. Właściwie wszystkie kursy akademickie tyczą się ludzkiego życia. W związku z tym pojawia się ogromny obszar do działania dla teoretyków, filozofów, socjologów, którzy mogliby pracować nad pokazaniem różnego rodzaju relacji ze zwierzętami nie-ludzkimi. Rozwijając ten wątek Igor Strapko mówił o dyskryminacji zwierząt na polu językowym. Zauważył, że dużą rolę odegrała tutaj religia. Zdaniem Strapko toczy się wojna w dziedzinie języka, ideologii, pojęć. Musi zostać wykonany ogrom pracy teoretycznej, po to by ruch mógł dotrzeć ze swoimi komunikatami. W związku z tym praca teoretyczna staje się pracą praktyczną.

Kwestia języka była poruszana w dalszej części panelu. Prowadzący Piotr zastanawiał się czym jest zwierzę na polu językowym i jak przebiegają podziały. Zasugerował, że najbardziej klasyczny podział to podział na zwierzęta: domowe, hodowlane i dzikie. Elżanowski mówił o problemie tradycyjnego języka, o podziale na życie podmiotowe i życie przedmiotowe. Część zwierząt będąca zwierzętami wg nauk przyrodniczych i posiadająca wartość estetyczną i ekologiczną może być uważana tylko za urządzenia do powielania DNA. Dlatego do definiowania życia podmiotowego stosuje się inne kategorie z których najważniejszą jest pewna forma świadomości. Występuje ona z całą pewnością u kręgowców. Jednak bardzo trudno stwierdzić gdzie dalej przebiega ta granica. W języku ang. istnieje podział typu „human animals” i „non-human animals”. Polskie tłumaczenie tego terminu brzmi dość niefortunnie: zwierzęta ludzkie i nie-ludzkie. Natomiast podział na ludzi i zwierzęta nie może być uważany za najważniejszy podział etyczny. Język ma ogromna inercję, dlatego tak ważna jest praca nad jego rozwojem. Jak do tej pory nie ma opracowanego dobrego rozwiązania. Pewnikiem jest to, że zwierzę w sensie etycznym, a zwierzę w sensie ideologicznym to dwa różne pojęcia. Pojęcie „zwierzęcia w sensie etycznym” jest podzbiorem pojęcia „zwierzęcia w sensie zoologicznym”.

Bakke dodała do tego, że skoro zmienia się sposób myślenia to również język musi się zmienić. Muszą powstać nowe słowa. Przymiotnik „nieludzkie” nie brzmi najlepiej, ale gdyby go pisać z myślnikiem to oddawałby to, że chodzi po prostu o zwierzęta nie należące do sfery ludzkiej. Doktor Bakke również podkreśliła znaczenia tworzenia nowego języka, proponowania nowych słów i nowych znaczeń. Po raz kolejny pojawiła się kwestia zwierząt w legislacji, teoretycznie „zwierzę nie jest rzeczą”, ale niestety praktyka wygląda inaczej. Zdaniem Elżanowskiego, żeby uregulować kwestie prawne należałoby utworzyć trzeci byt, czyli podmioty bezosobowe. Powinien zostać on utworzony dla zwierząt wykazujących samoświadomość, które nie powinny być własnością, które powinny mieć prawa i kuratorów, którzy powinni dbać o egzekucję tych praw. Jest oczywistością, że podmioty nieosobowe nie mogą mieć takich samych praw jak podmioty osobowe, jednak niezaprzeczalnie jakieś prawa powinny posiadać.

O granice nadawania praw pytał prowadzący. Czy niektóre ze zwierząt powinny otrzymać status osoby? Pytanie to pojawiło się przy kwestii „Great Ape Project”, czyli projektu powołanego w 1994 roku przez międzynarodowe grono badaczy małp, psychologów, etyków i innych ekspertów działających na rzecz Deklaracji Praw Wielkich Małp, która miałaby przyznać podstawowe prawa nie-ludzkim wielkim małpom, takim jak: szympansy, bonobo, goryle i orangutany. Sugerowane prawa to prawo do życia, ochrona indywidualnej wolności i zakaz poddawaniu torturom. Elżanowski przyznał, że jest to projekt budzący wiele kontrowersji. Dlaczego mamy przyznać prawa człowiekowatym, a innym nie? Znów pojawia się kwestia stawiania granicy. Jednak zdecydowanie docenia ten projekt jako strategiczny ruch, mający spowodować wyłom i pokazać, że tą granicę można przesuwać. Owszem na przykład szympansy nie mogą funkcjonować w społeczeństwie jako obywatele, ale są zdolne do refleksyjnej samoświadomości, mogą patrzeć na siebie jako na aktora (sprawcę zdarzeń). W związku z posiadaniem tej zdolności, a co za tym idzie za byciem sprawcami moralnym, i należą im się podstawowe prawa. Samoświadomość zaczyna się wykrywać u innych zwierząt, np. u krukowatych czy papug, więc po raz kolejny pojawia się kwestia pytania gdzie postawić granicę. Trzeba szukać naukowych dowodów na różnice pomiędzy sprawcami moralnymi a innymi zwierzętami. Sprawca moralny bez zdolności kognitywnych nie zaistnieje w społeczeństwie, dlatego nie należą mu się prawa obywatelskie, ale inne, podstawowe prawa. Elżanowski uważa, że wprowadzenie do legislacji terminu „podmiot bezoosobowy” byłoby zasadne. Bakke zgodziła się z tym, że w „Projekcie Wielkich Małp” niezwykle ważne jest to, że pokazuje on, że można naruszyć granice, że można kwestionować antropocentryzm. Zwróciła też uwagę na realne skutki takich działań, jak na przykład to, że Unia Europejska zatwierdziła zakaz wykorzystywania małp człekokształtnych w badaniach naukowych. Podkreśliła, że w takich projektach nie chodzi o to, żeby małpy zacząć traktować jak ludzi, ale o to, żeby znaleźć metodę na inne relacje ze zwierzętami.

Następnie dyskusja zahaczyła o tematy polityczne. Strapko zwrócił uwagę na niesamowicie ważną kwestię, że poza problemami natury filozoficznej istnieją też niezwykle trudne do rozwiązania problemy natury systemowej. W kapitalizmie nie liczą się wartości etycznie, a jedynie pomnażanie zysku. Za przemysłem zwierzęcym stoją potężne grupy interesów, którym zależy na utrzymaniu status quo. Żeby zmienić sytuację zwierząt trzeba zanegować kapitalizm. Gary Francione, teoretyk praw zwierząt, zauważył, że ruch praw zwierząt rozwija się dynamicznie i osiąga pewne sukcesy, ale jednocześnie produkcja zwierzęca rośnie, co prowadzi do bardzo uproszczonego wniosku, że im jesteśmy skuteczniejsi jako ruch tym przeciwnik również staje się silniejszy.

Zdaniem Elżanowskiego, wynikającym z jego praktyki w kwestiach działań legislacyjnych, zainteresowanie zwierzętami jest ponadpartyjne. Wynika ono z pewnej moralnej motywacji, a nie powiązania z jakąś konkretną ideologią. Jedynie można zauważyć, że czasem pryzmat religijny powoduje zamknięcie na kwestie zwierząt. Oraz to, że w dyskusjach na temat praw zwierząt najgorsi są liberałowie, którzy ślepą wierzą w wolny rynek i są przeciwni jakimkolwiek jego ograniczeniom.

Igor Strapko zwrócił uwagę na powiązania radykalnych ruchów politycznych z ruchem pro-zwierzęcym. W Animal Liberation Front wymierzano ustawy antyterrorystyczne, pomimo, że ich działalność uderzała jedynie w wartości materialne. ALF uznaje, że jeżeli własność koliduje z wartościami bardziej fundamentalnymi to może zostać zniszczona w obronie tych fundamentalnych wartości. Własność traci świętość. Według Strapko w ideologii ALF można dostrzec pierwiastek lewicowy.

Piotr próbował dolać oliwy do ognia przypisując bardzo stereotypowe określenia dwóm bardzo znanym organizacjom działającym na rzecz zwierząt. ALF ustawił na jednym krańcu jako terrorystów, a organizację PETA na drugim jako liberałów. Potwierdzeniem opinii o PETA ma być ich strategia polegająca na wykupywaniu akcji koncernów, żeby móc zabrać głos na radzie nadzorczej i mieć pewien wpływ na działanie firmy. Z drugiej jednak strony poprzez kupno akcji w jakiś sposób wspierają dany koncern. Na taki zero-jedynkowy podział natychmiast zareagował Igor Strapko, który wyraźnie podkreślił, że sabotaż ekonomiczny nie jest terroryzmem. Jego zdaniem różnica pomiędzy PETA i ALF to jedynie różnica strategii i narzędzi. Jego zdaniem jeśli PETA robi akcję i odnosi sukces to jest dobrze. Elżanowski zwrócił uwagę, że nie można stawiać PETA w opozycji do ALF, ponieważ PETA wielokrotnie wykorzystywała strategię ALF. Wiele ze swoich sukcesów PETA zawdzięcza tzw. undercover investigations, czyli niejawnym śledztwom, które dostarczały wielu, często szokujących materiałów. Elżanowski zgodził się ze Strapko, ze jeżeli jakieś działania są skuteczne to dobrze, że mają miejsce.

Ostatnia poruszona kwestia dotyczyła weg(etari)anizmu. Piotr postawił pytanie o to czy wegetarianizm/weganizm jest kluczowy w kwestii walki o prawa zwierząt? Czy powinien on być pierwszym krokiem w działaniach? Igor Strapko opowiedział o swoich doświadczeniach z pracy w organizacjach zajmujących się dobrostanem zwierząt. W tych organizacjach spotykał bardzo różnych ludzi, z zupełnie niezwiązanych ze sobą środowisk, których łączyła wspólna idea niesienia pomocy psom i kotom. Przez wiele lat pracy w tych organizacjach Strapko próbował docierać z wegetarianizmem/weganizmem, jednak ten temat trafiał tam w próżnie. Mimo to, Strapko uważa, że jeśli ktoś robi coś dobrego to robi coś dobrego i kropka. Z drugiej strony uważa, że weganizm to najodpowiedniejsza dieta dla kogoś kto chce być konsekwentny w swoich działaniach na rzecz zwierząt. Jego zdaniem suma cierpienia jest większa na fermach mlecznych i jajecznych niż na tych skoncentrowanych na produkcji mięsa. Strapko ma jednak świadomość, że w całokształcie czynów nie da się zachować absolutnej konsekwencji, dlatego stara się unikać potępiania za jedzenie mięsa. Podsumowując Strapko uważa, że dieta wegańska jest moralnie lepsza, ale perspektywa wyborów życiowych jest dużo bardziej skomplikowana.

Elżanowski zgadza się z tym, że na dzień dzisiejszy wszystkie drogi pomocy zwierzętom są cenne i nikogo nie należy wykluczać. Uważa jednak, że realny postęp może się dokonać jedynie dzięki zaprzestaniu jedzeniu mięsa, tylko to może spowodować rozszerzenie moralności. Elżanowski podaje dwa główne argumenty za wegetarianizmem w kontekście walki o prawa zwierząt. Pierwszy z nich mówi o tym, ze coś co jest zabijane na pokarm nie może otrzymać odpowiednio wysokiego statusu. Natomiast drugi argument jest argumentem społecznym opierającym się na tezie, że nie może być poważnie traktowany ruch, który pomaga zwierzętom jednocześnie je zjadając… Jest to oczywista sprzeczność, a siłą etyki jest właśnie jest przeciwieństwo, czyli spójność.

Strapko dodał jeszcze, że jego zdaniem pomaganie psom i kotom nie jest częścią ruchu wyzwolenia zwierząt. Natomiast do argumentów przemawiających za weganizmem dołożył aspekty ekologiczne. Produkcja zwierzęca ma większy wpływ na efekt cieplarniany niż transport, a nieefektywność produkcji mięsa jest wręcz szokująca. Argumenty etyczne i ekologiczne pozwalają stawiać weganizm na wysokiej pozycji wśród priorytetowych kwestii w walce o prawa zwierząt.

Doktor Bakke postawiła retoryczne pytanie: dlaczego w ogóle jemy mięso. I odpowiadając samej sobie doszła do wniosku, że jemy je dlatego, że nam smakuje i dlatego, że jedzenie mięsa jest wpisane w naszą kulturę, chociażby przez to, że oczywiste jest, że na takie a takie święto jemy takie a takie zwierzę. Zatem jasno można stwierdzić, że jemy mięso, bo chcemy, a nie dlatego, że musimy. Co pociąga dalsze konotacje, a mianowicie to, że jedzenie mięsa jest decyzją etyczną. Do czynników, które powodują, że ludzie jedzą mięso dr Bakke dołączyła aspekt ekonomicznym, a właściwie aspekt społeczny. Chodzi o to, że kiedyś ludzie nie mogli sobie pozwolić na jedzenie mięsa codziennie, w większości domów pojawiało się ono na stołach jedynie przy większych okazjach, przez co obecnie ludzie mogą odczuwać jedzenie mięsa jako pewną formę prestiżu, możliwości „ucztowania” każdego dnia. Bakke uważa, że każdy powinien sobie zadać pytanie: co ja mogę zrobić? Sama stwierdza, że strategia małych kroków nie jest zupełnie beznadziejna i rezygnowanie z mięsa tylko częściowo może też przynosić pozytywne skutki. Jako przykład podaje, ze można na przykład nie jeść mięsa w tygodniu, a nie rezygnować z niego w weekendy. Zdaniem Bakke zadziała tu mechanizm psychologiczny, który ułatwi ludziom częściową rezygnację z mięsa, bo nie będą musieli podejmować decyzji „na zawsze”, a takie nie jedzenie mięsa w tygodniu to już ograniczenie jego ilości o 75%. Jednak pomysł ten nie spotkał się z aprobatą. Igor Strapko od razu wysunął kontrargument mówiąc o tym, że mechanizmy psychologiczne to jedno, a oddziaływanie i propaganda gigantycznego przemysłu zwierzęcego to drugie. Natomiast szansy Strapko dopatruje się w rozwoju nowych technologii. Jeżeli udało by się opracować technologię produkcji mięsa bez zwierząt, która byłaby opłacalna ekonomicznie to byłby to przełom. Elżanowski dodał, że można tworzyć rynek dla takich technologii, można stwarzać na nie popyt. Bakke podsumowała, że technologie technologiami, ale zawsze warto promować wartości etyczne.

Panel dyskusyjny zgromadził sporą publiczność. Na sali było ponad czterdzieści osób, a po spotkaniu rozgorzała ciekawa dyskusja. Rozmawiano m.in. o pozycji w etyce innych zwierząt niż kręgowce czy też o roli zwierząt w innych kulturach. Podsumowując, oby więcej takich spotkań.
/marlene/

sobota, 15 maja 2010

Jak przedmioty (Cyrk Berolina znowu w Poznaniu...)

Do Poznania już w czwartkowy wieczór przyjechał niesławny Cyrk Berolina, oskarżany o wyjątkowo okrutne traktowanie występujących w nim zwierząt. W sobotę planowane są dwa pokazy (o 14ej i 18ej), w niedzielę jeden (o 14ej), ale to nie koniec. Przez niemal cały następny tydzień (codziennie o 17ej), dzień po dniu, są planowane "pokazy" - nie tylko klasycznie cyrkowych sztuk z udziałem clownów czy akrobatów, ale przede wszystkim z wykorzystaniem dużej liczby zwierząt. Cyrk Berolina "słynie" z ich liczby i różnorodności, ale również z okrutnej tresury. Liczne apele, kontrole, zdjęcia nie dały jak dotąd satysfakcjonujących rezultatów - choć mówimy o cyrku niemal równie niesławnym jak Cyrk Zalewski, nadal niezbyt wielu ludzi wie lub chce się dowiedzieć jaki jest los "zwierząt cyrkowych". Prawnie wszystko jest "w porządku"...

Co roku przez Polskę (zarówno miasteczka, jak i duże miasta) przejeżdża kilkanaście cyrków - od stosunkowo małych, po te największe, wsparte medialną machiną promocyjną. Niemal każdy wykorzystuje w swych "programach" zwierzęta, nierzadko egzotyczne, a zatem nieprzystosowane do środkowoeuropejskich warunków klimatycznych. Rodzice zabierający dzieci do takich cyrków uczą je przedmiotowego traktowania zwierząt, które - jak wierzą - należy czynić sobie poddanymi...

Stowarzyszenie Empatia prowadzi od kilku lat kampanię "Cyrk bez zwierząt". Dzięki różnorodnym działaniom, obecności w mediach i licznym protestom problem jest już stosunkowo nagłośniony, nadal jednak nie osiągnięto celu: zakazu występów cyrków ze zwierzętami. Dzieje się tak dlatego, gdyż nasza kultura nadal przesiąknięta jest gatunkowizmem - szowinizmem gatunkowym, w myśl którego jesteśmy jako ludzie czymś nadrzędnym wobec innych gatunków i mamy prawo nad nimi dominować. Walka z tym zjawiskiem to nie tylko walka o przyszły los zwierząt, ale także o to, by nasze dzieci nie były uczone okrucieństwa i dominacji.

Zapraszamy przed namioty Cyrku Berolina około godzinę przed każdym występem. Nękajcie cyrkowców pytaniami, dokumentujcie, miejcie oczy otwarte. Także od Was zależy zakończenie ich okrutnych praktyk.